OVERLANDING
O co w tym wszystkim chodzi?
Cała ta historia zaczęła się bardzo dawno temu. Na długo przed erą asfaltowych dróg i rewolucji przemysłowej… Ludzie migrowali do większych skupisk w poszukiwaniu pracy, bezpieczeństwa i kontaktów. Niestety w zamian za owe korzyści musieli poświęcić część wolności osobistej, kontaktu z przyrodą i nieograniczonej mobilności. Ale nawet wtedy kiedy jedynym środkiem transportu były zwierzęta, a dużo częściej własne nogi, ludzie wymykali się z grodzisk, wiosek i miast aby przystanąć samotnie przy brzegu jeziora lub na szczycie góry.
Od początku należy sobie powiedzieć, że całe zjawisko opiera się na kilku nieodzownych elementach: LUDZIE, PRZYRODA, OGNISKO, POJAZD…. Cała reszta to dodatki i urozmaicenie. Ludzie muszą być wolni, przyroda musi być dzika, ognisko nie musi płonąć a pojazd nie musi być spalinowy. Zamknięci w betonowych twierdzach zapewniamy sobie komfort w każdej postaci; jesteśmy bezpieczni, mamy schronienie, praktycznie gwarantowany dostęp do żywności i ogrzewania…. Co zatem popycha nas do aktywności, w której prawie każda z tych potrzeb wiąże się z niemałym wysiłkiem?
Zajmujemy się pojazdem jako narzędziem w tej aktywności. Samochody od powstania służą nie tylko przewożeniu towarów czy osób. W dużej części są dla nas dużo więcej niż narzędziem. Ich istnienie a najlepiej ich posiadanie łączy nas niewidoczną nicią z miejscami gdzie niedługo będziemy… Dla wielu z nas są obietnicą znalezienia się w miejscu, w którym zawsze chcieliśmy być. Wygląda na to, że OVERLANDING zapewnia nam podstawowe potrzeby jednostki: wolności przemieszczania się, wolności obcowania z przyrodą i wolności przebywania z ludźmi lub w samotności…
DWA OBLICZA
życia blisko z naturą
Postęp cywilizacyjny i używanie nowoczesnych narzędzi (jakimi są pojazdy) nie wyklucza zaspokojenia odwiecznej potrzeby człowieka do obcowania z przyrodą.












ON BOARD
Tak… pragniemy znaleźć się w sercu żywiołów. Aby się przenieść dostatecznie blisko musimy przygotować narzędzia odpowiednio: pojazd jako główny środek transportu staje się naszym domem, i to w nim trzeba przygotować wszelkie niezbędne wygody i warunki do życia. Powstaje jakby baza wypadowa; stąd realizujemy cele. Wciąż – samochód jest podmiotem a my traktujemy jego pokład jako substytut domu….
Baza do budowy to często ciężarówka, duży van lub pick-up. Ten wybór wiąże się z dopuszczalnym załadunkiem. Pamiętajmy, celem jest pojazd wyprawowy jako baza życiowa. Zatem samochód już fabrycznie musi być relatywnie duży i zaprojektowany do przewożenia znacznego ładunku… wyposażenie i zabrane przedmioty z jednej strony właśnie tworzą ten „domowy” komfort….Z drugiej – pierwszym wrogiem off-roadu jest waga i gabaryty.
Idea budowy takiej wyprawówki to kalka budowy domu mieszkalnego. Na pokładzie znajdują się urządzenia i usprawnienia, dzięki którym podróżnik uzyskuje najdalej posuniętą niezależność. Nie ma znaczenia czy podczas burzy zabrniemy w nieznany i odludny zakątek świata czy utkniemy w miejskiej dżungli – zawsze możemy zamknąć się w środku i przetrwać….
Samochód jako narzędzie do podróżowania ON BOARD jest całkiem skomplikowanym urządzeniem. Dlatego większość udanych modyfikacji przeprowadzają wyspecjalizowane firmy. Zamawiając taki pojazd trzeba określić wiele szczegółów, przewidzieć i zaplanować trasy i głębokie przemyślenie własnej filozofii podróżowania. Dzięki temu powstanie konstrukcja uszyta na miarę, która nie zawiedzie w żadnych warunkach na całym globie.
















IN WILD
Sama droga jest celem podróżnika – to uniwersalna prawda. Na końcu tej drogi jest nagroda – to już mniej oczywiste. Dostaniemy ją jeśli tam dotrzemy i będziemy w stanie chłonąć wrażenia, widoki, zapachy i dźwięki. Czy w tej sytuacji samochód podróżnika staje się tylko środkiem transportu….? Niekoniecznie. Jest zarówno „tylko” jak i „aż”. Bez niego nie dostaniemy nagrody.
Pojazd w tym przypadku zaczyna pozornie tracić na znaczeniu. Domem jest natura, żyjemy „na zewnątrz” więc nie potrzebujemy technologii do zabezpieczenia podstawowych potrzeb. Świadomie rezygnujemy z ciężkiego wyposażenia pojazdu aby sam w sobie był on lżejszy i mniejszy a przez to pozwolił dotrzeć dalej, wyżej, głębiej…. w miejsca dziewicze i nietknięte. To prawdziwa nagroda.
Forma IN WILD jest popularna w ciepłych krajach – Australia czy RPA… Z oczywistych powodów samochód funkcjonuje tam mniej jako] schronienie. Ale tu również trzeba dotrzeć w bezpiecznych warunkach oraz podobnie stamtąd wrócić. Poza tym jest całe mnóstwo sprzętu, który z tych czy innych powodów jest nam w podróży lub u celu potrzebny… Pojazdem zatem nie może być moped ale tez nie musi być autobus.
Życie poza samochodem wyznacza też nowe wyzwania w zakresie sprzętu. Wprawdzie auto jest małe, zwinne i wszędobylskie ale mało miejsca na wypoczynek i wyposażenie oznacza, że wybór tegoż wymaga nie lada przemyśleń…. Możemy się jedynie pocieszyć – motocykliści mają gorzej. Wybierając pojazd musimy zdawać sobie sprawę jaki sprzęt możemy zabrać na pokład, na ile czasu nam starczą zgromadzone zapasy oraz ile będzie ważył nasz pojazd na sucho przez wyjazdem. To wszystko nie tylko sprawy funkcjonalne ale też prawne i legalistyczne.
Bazą do budowy wyprawówki IN WILD mogą być małe vany, samochody osobowe jak i terenówki czy pick-upy. Można nawet stwierdzić, że wielkość pojazdu jest przeszkodą – powinien być jak najmniejszy. W zamian za rezygnację z niektórych wygód otrzymujemy samochód lekki, mały i zwinny. Dzięki niemu, docieramy wyżej, dalej i w bardziej odległe miejsca – w końcu sama droga to przygoda ale cały fun znajduje się tam… daleko…. w nieznanym świecie.
JAKI POJAZD WYBRAĆ ?
Parametry samochodu, który wybieramy do podróży powinny być pochodną naszej filozofii podróżowania. Bez niej lepiej wybrać podróż pociągiem 😉
NADWOZIE – RAMA CZY SAMONOŚNE?
Pierwszy wybór do rodzaj nadwozia… Samonośne lub ramowe. Większość „rasowych” terenówek zbudowana jest na ramach typu „drabina”, jednak nie oznacza to, że samochody z nadwoziem samonośnym nie mogą być dzielnymi pojazdami podróżniczymi. Dodatkowo spotykamy absolutne curiosum – konstrukcję nośną „fish-bone” w którym cała sztywność pojazdu opiera się o wielką długą rurę umieszczoną w osi pojazdu, która chowa w sobie cały układ napędowy…. jednak to rzadkość. Upraszczając można powiedzieć, że ramowe konstrukcje opierają się właśnie o sztywność samej ramy – holowanie, szarpanie nie ma niepożądanych efektów na kształt i geometrię kabiny, w której siedzimy… Pojazdy z nadwoziem samonośnym są delikatniejsze; nagłe szarpnięcie liną kinetyczną za przód może spowodować problemy z zamykaniem się drzwi z tyłu, itp. Jednak samonośne nadwozia optymalizują wykorzystanie przestrzeni, auto może być lżejsze bardziej kompaktowe. Co ciekawe nr VIN w pojazdach ramowych dotyczą tylko ramy – przykręcone do niej nadwozie jest tylko częścią zamienną. Jak jest w przypadku nadwozia samonośnego wszyscy wiedzą – numery dotyczą całego kompletnego nadwozia bez drzwi.
ZAWIESZENIE – MOSTY SZTYWNE CZY NIEZALEŻNE?
Drugi wybór do rodzaj zawieszenia… Niezależne czy sztywne mosty? W przypadku konstrukcji ramowych częstym rozwiązaniem są mosty sztywne. Można sobie wyobrazić, że to proste ośki w poprzek ramy, zakończone kołami. Rozwiązanie prymitywne, jednak mające jedną ogromną przewagę nad wszystkimi innymi – wielokrotnie większą wytrzymałość i prostotę konstrukcji. Jasne jest, że to cechy nie do przeceniania w wyprawówce. Wad jest również wiele: mniejszy komfort prowadzenia, mniejszy prześwit centralny, ograniczone możliwości ustawienia geometrii, możliwość nieodwracalnego odkształcenia… Zawieszenie niezależne wygląda na naturalnie i ewolucyjnie rozwijane i przez to tylko lepsze. Cóż – lepsze jest na pewno dla producenta części – częste awarie kończą się wymianą małych i łatwych w montażu elementów. Należy jednak pamiętać, że zanim awarii ulegnie sztywny most w sposób, który wymaga jego remontu to w układzie niezależnym wymienimy wszystkie elementy metalowo-gumowe, przeguby, osłony, sworznie i inne wahacze 10 razy… Modnym ostatnio rozwiązaniem jest łączenie obu systemów – z tyłu sztywne mosty, z przodu niezależne różnego typu. Jest to próba bilansowania właśnie między niezawodnością i niską wagą mostów sztywnych, a komfortem, precyzją i lepszym prześwitem osi łamanej. Zresztą mówimy tu tylko o układzie idealnym: z przodu silnik i skrzynia umieszczone wzdłuż auta, reduktor w środku pojazdu i wleczona oś o dużym obciążeniu. W przypadku gdy silnik jest poprzecznie, albo reduktor jest zintegrowany ze skrzynią i np przednim napędem albo kabina jest daleko z przodu – cała sytuacja się komplikuje i o sztywnych mostach nie ma mowy…
ZASILANIE SILNIKA – PALIWO?
Następna ważna decyzja; dla wielu najważniejsza to rodzaj paliwa… olej napędowy czy benzyna oktanowa. W sumie nie ma prostej odpowiedzi… sama charakterystyka pracy silnika diesla i otta są diametralnie inne: wykres momentu maksymalnego (a to nas w terenie interesuje bardzo) jest korzystny dla diesla – w silnikach benzynowych wymaga wyższych obrotów. Automatycznie oznacza to wyższe spalanie i mniejszą kontrolę pod pedałem. Z drugiej strony silniki benzynowe mają większą kulturę pracy i mniej się grzeją (stopień sprężania jest prawie 2x mniejszy). Olej napędowy jest z kolei mniej podatny na zapalenie i awarie wycieków, a sam silnik diesla jest prosty w konstrukcji – brak w nim całego układu zapłonowego. Łatwiej go uszczelnić go pracy w trudnych warunkach, lepiej reaguje na modyfikacje. Największym argumentem na rzecz benzyniaka jest „ekologia” – wiadomo już, że właściciele prostych silników a tym bardziej starego typu diesli nie będą mieli po taniości w nadchodzącej przyszłości… Warto przy tym wspomnieć, że wybór paliwa ma znaczenie w świetle kierunków podróżowania – benzyna „nie zamarza”, w wielu kierunkach wschodnich jest łatwiej dostępna. Znane są kraje, gdzie właściciel diesla nie wjedzie jeśli nie wykaże na granicy odpowiedniego zapasu paliwa, który pozwoli mu bez tankowania przejechać cały kraj… O diesla trudno w większości krajów Ameryki, północnej Azji, na Bliskim Wschodzie. Na koniec pod rozwagę trzeba wziąć kardynalną sprawę: jakość paliwa. Silniki na olej napędowy są z gruntu bardziej wyrozumiałe, czyli wyprawa do Afryki w nowoczesnym benzyniakiem może się zakończyć lawetą wcześniej czy później…
